Dziewiątego maja spotkaliśmy się jak zwykle na najwyższym piętrze Centralnej Biblioteki Rolniczej. Agnieszka zaprezentowała nam bardzo ciekawe badania statystyczne, które miały nam później posłużyć jako pytania do sondy ulicznej.
Przez pierwsze pół godziny warsztatów mieliśmy więc dużo zabawy ze zgadywania ilu Polaków na sto nosi okulary, ilu ma komórki i konto w banku, jak dużo Polaków posiada konta mailowe etc. Rzeczywiste statystyki były czasem dla nas prawdziwie zaskakujące. Na przykład, nikt chyba z nas nie przypuszczał, że ponad 40 % Polaków nosi okulary!
Zaraz potem wyruszymy w teren, by przeprowadzić naszą sondę, w trakcie której poćwiczymy operowanie kamerą, a także nasze umiejętności prezenterskie. Wybrane przez nas pytanie brzmiały: Jak Pan/Pani sądzi: ilu Polaków na sto nosi okulary i ile posiada telefon komórkowy.
Niestety przekonanie Warszawiaków, do nawet krótkiego wystąpienia przed kamerą nie należy do najłatwiejszych, ale z pewnością istotne było także nasze podejście. Trzeba wyrobić w sobie tę umiejętność przekonywania i indywidualnego podejścia. W tym względzie z pewnością wiele uczymy się od Agnieszki, która jest w tym zdecydowanym mistrzem i natychmiast umiała wytworzyć z ankietowanymi atmosferę przyjaznej konwersacji, dzięki czemu niemal nikt jej nie odmówił.
I tak krążyliśmy po pięknej warszawskiej starówce, zadając przechodniom pytania i filmując ich bardzo zróżnicowane odpowiedzi. W między czasie szukaliśmy również materiału na przebitki (czyli zdjęcia, które tematycznie nawiązywałyby nam do sondy i mogły później posłużyć jako „przerywnik” między odpowiedziami respondentów). Głównie kręciliśmy, więc ludzi w okularach (w jak najróżniejszych sytuacjach i sceneriach), jak również polowaliśmy na posiadaczy telefonów komórkowych.
Niestety nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu, żeby czekać aż interesujące nas ujęcia pojawią się naturalnie, więc parę potrzebnych nam ujęć zainscenizowaliśmy sami.
Na koniec na rynku Starego Miasta,
każdy indywidualnie uczył się robienia zbliżeń (zoom) „przyciskiem” i „pokrętłem”. Zapewniam was, że nakręcenie w ten sposób idealnie płynnego ujęcia wcale nie jest takie proste, jak się wydaje! Ale trening czyni przecież mistrza, a nam zacięcia na szczęście nie brakuje.
Na koniec trochę już zmęczeni, ale za to bardzo zadowoleni (nakręciliśmy w końcu kawał dobrego materiału!) wróciliśmy do naszej bazy, gdzie oglądaliśmy roboczą wersję naszego nagrania, zastanawiając się ja ów materiał posklejać, żeby powstał z tego prawdziwy majstersztyk, którym niewątpliwie się stanie.
Ciąg dalszy już za tydzień!
Rel. Ania Jedlińska